wtorek, 28 stycznia 2014

Camembert zapiekany

Właściwie miłośnikiem serów stałam się stosunkowo niedawno. Może dlatego, że kiedyś nie było takich możliwości. To co oferowały sklepy w latach mojego dzieciństwa ograniczało się właściwie do kilku gatunków sera żółtego i podstawowego białego. Potem pojawił się serek homogenizowany i tyle. 

Później znów, kiedy powoli zaczęły wkraczać na rynek inne gatunki sera, w tym różne, głównie miękkie serki pleśniowe, też nie zawsze spotykały się z moją aprobatą, Ale wszystko się zmienia i upodobania również. Teraz uwielbiam sery pod różną postacią i wciąż odkrywam jakieś nowe smaki i połączenia. Ostatnim odkryciem był twardy ser żółty z dodatkiem mielonych ziaren kawy.
A czasem wystarczy tak niewiele....


Camembert zapiekany w szynce 
Składniki:
* 2 serki camembert,
* około 10-15 dag szynki dojrzewającej (parmeńskiej, szwarcwaldzkiej).


Serki owinąć szynką. Trzeba zrobić to dokładnie, żeby nie było przerw pomiędzy plastrami - w przeciwnym przypadku w czasie opiekania serek może wypłynąć.


Ułożyć w żaroodpornym naczyniu i zapiec w nagrzanym do temperatury 180 stopni piekarniku przez około 10 minut - do czasu kiedy szynka lekko się zrumieni.


Gorący serek podawać z żurawiną lub borówkami. Pokrojony od razu, zupełnie się rozpływa. 



wtorek, 21 stycznia 2014

Deser - tosty z nutellą

Coś mi się ciężko zebrać do pisania w Nowym Roku, co nie znaczy że zrezygnowałam, albo całkiem przestałam urzędować w kuchni. Tak się jakoś składa, że wciąż znajduje się wkoło tysiąc innych spraw i zajęć. A potem nagle i zupełnie niespodziewanie robi się późno i czas spać.

Ale przecież nie mogę przestać pisać chociaż często wydaje mi się, że piszę wyłącznie dla siebie i nikt tu nie zagląda, nie komentuje. Wiem jednak, nie tyko ze statystyk, że czasem znajdzie się jakaś odważna dusza, która próbuje upichcić danko z mojego bloga. Wypróbujcie więc ten przepis - deser z tostów. Składniki są prozaiczne i można je często po prostu znaleźć w każdym domu, a wykonanie to banał.

Deser z tostów z nutellą
Składniki:
* 12 kromek chleba tostowego,
* nutella,
* 2 szklanki mleka,
* 4 jajka,
* 0,5 szklanki cukru,
* opcjonalnie odrobina zapachu.

6 kromek tostów posmarować nutellą i przykryć pozostałymi. Każdą z powstałych kanapek pokroić na 4 lub 6 części. Wrzucić cząstki do naczynia żaroodpornego.




Jajka ubić z cukrem, dodać mleko i wymieszać. Mieszanką zalać kromki. Całość wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i zapiekać około 30-30 minut w temperaturze 170 stopni (do zrumienienia). 




I podawać - całkiem nieźle smakuje ze szklanką mleka. 


niedziela, 29 grudnia 2013

Torty - masa cukrowa

I ciąg dalszy naszej tortowej przygody, tym razem z udziałem masy maślano-cukrowej, słodkiej niemożliwie. Jest za to bardzo plastyczna, zupełnie jak krem, z którego można wyciskać za pomocą odpowiednich końcówek rożne wzory. Boki tortów ozdobione różyczkami.




Masa maślano-cukrowa
Składniki:
* 200 g masła,
* 400 g cukru pudru, 
* dowolny zapach,
* 2-3 łyżki soku z cytryny,
* opcjonalnie; otarta skórka pomarańczowa, cytrynowa, 2-3 łyżki nutelli, starta czekolada,      kakao, zapach - w zależności od efektu jaki chcemy uzyskać.

Miękkie masło miksować około 3 minut na gładką, puszysta masę, następnie powoli, dodawać przesiany cukier puder i pozostałe składniki - cały czas miksując. Gotową masą pokrywać tort lub po nałożeniu do rękawa cukierniczego wyciskać w dowolne kształty.  

I kolejne fazy powstawania piętrowego tortu urodzinowego dla mojej młodszej córki Doroty. Wierzch to lukier plastyczny a na nim misterna lukrowa koronka wykonana przez starszą córkę Asię



A boki pokryte masą maślaną ozdobione wyciśniętymi różyczkami.





Kolejnym tortom muszę poświęcić więcej uwagi z racji ich bardziej skomplikowanych ozdób.



Tortów kilka - lukier plastyczny

Zacznę od tego, że słodkości nie są raczej moją najmocniejszą stroną. Być może dlatego, że zawsze wolałam smaki kwaśne i ostre. Ale przez te parę lat kucharzenia kilka tortów trzeba było upiec, choćby z racji urodzin dzieci.
Pierwszy tort z wykorzystaniem masy cukrowej, którą pieczołowicie wykonywałam na bazie pianek marshmallows i cukru pudru, było wielkanocne jajko-pisanka. Prosty w kształcie, i w sumie prosty w wykonaniu. 



Taki był początek, później w całą zabawę zaangażowały się moje córki i muszę przyznać, że powiedzenie "uczeń przewyższył mistrza" sprawdziło się w zupełności.
Przy pierwszych tortach cała para szła w ozdobienie tortu lub jego kształt, więc wykorzystywałyśmy do jego tworzenia gotowe, kupne blaty. Teraz odkąd moja córka odkryła gdzieś w necie przepis na biszkopt rzucany (patrz post naked cake), nie ma mowy o gotowiźnie. 






Tym razem zdjęcia nie są może zbyt dobrej jakości, ale wyszukiwałam je w starych rodzinnych "archiwach" z czasów zdecydowanie przed prowadzeniem bloga. 
Potem przyszła pora na torty piętrowe: z okazji 80 urodzin, 




na 25-cio lecie ślubu, 




tort komunijny, 





i kolejny tort urodzinowy, 





W zależności od potrzeb i smaku. Nasze torty przekładamy zawsze bitą śmietaną z dodatkiem usztywniacza, żeby ubita śmietana się nie rozpłynęła.

Biszkopty zawsze są lekko nasączane. Przeważnie jest to woda z sokiem z cytryny, łyżeczką cukru, kilkoma kroplami zapachu cytrynowego, rumu lub innego alkoholu.

Przestałyśmy się jednak bawić w samodzielne przygotowanie lukru plastycznego i przeważnie wykorzystujemy gotowe produkty, które mają przepiękne kolory i teraz stały się wreszcie dostępne. 
Kolejne torty przedstawię w następnych postach.




wtorek, 24 grudnia 2013

Pierniczki, pierniki i czekoladowe sezamki

W tym roku pierniczki były nasza zbiorowa pracą. Ja przygotowałam bazę czyli ciasto, pieczenie przypadło starszej córce Asi a do zdobienia włączyła się młodsza Dorota. Mam wrażenie, ze niedługo już całkiem poradzą sobie doskonale bez mojego udziału. Ale cieszę się, że samo pieczenie pierniczków stało się dla nich tradycją i absolutną koniecznością. Jednym słowem święta bez pierniczków - nie mają racji bytu. 




Piernikowa bajka była w zeszłym roku, teraz obyło się bez bajki ale za to pojawiły się nowe foremki i troszkę inne zdobienia. 
A stary piernik dojrzał i został przełożony powidłami z dodatkiem orzechów. Następnie dostąpił zaszczytu pojawienia się na stołach naszych przyjaciół i rodziny,



Przepisu na pierniczki nie podaję, bo już jest we wcześniejszych postach. Podam za to przepis na czekoladowe sezamki. To deser dla łasuchów - słodki do bólu. Sezamki same w sobie mają już wystarczającą ilość cukru a tu mamy jeszcze warstwę czekolady. Dlatego najlepiej użyć czekolady gorzkiej.

Czekoladowe sezamki:

Składniki:
* opakowanie sezamu - 200 gram
* 3/4 szkl. cukru,
* 2 łyżki wody,
* 1 łyżka miodu,
* 2 łyżki masła, 
* 1,5 tabliczki gorzkiej czekolady.

Sezam uprażyć na suchej patelni. 


Do rondelka wsypać cukier, dodać wodę i zostawić na małym ogniu aż się skarmelizuje (lekko zmieszać i zostawić). Następnie dodać miód i wymieszać. 


Wsypać sezam i jeszcze raz energicznie wymieszać. Gorącą masę wyłożyć na pergamin (papier do pieczenia), przykryć drugim kawałkiem papieru i rozwałkować na cienki placek. Musi być cienki bo jak ostygnie zrobi się twardy. Trzeba to zrobić dość szybko bo masa stygnie i tężeje, stając się coraz twardsza.




Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, dodać masło, wymieszać razem i rozsmarować na sezamowym spodzie. 




Odczekać chwilę i gdy lekko zastygnie pokroić na dowolne kształty.



A teraz, kiedy wszyscy poszli spać a wigilijne potrawy zostały przygotowane, Mikołaj może się wreszcie zająć pakowaniem prezentów.

Wesołych świąt Bożego Narodzenia i 
Szczęśliwego Nowego Roku!!!!!