niedziela, 28 lutego 2016

Różane płatki w cukrze

Czas na nadrobienie zaległości. Zacznę może trochę od końca. Dawno, dawno temu, kiedy moje córki miały może 6-8 lat, dostały ode mnie w prezencie książkę pt. "Moja pierwsza książka w kuchni - Jak zrobić samodzielnie coś pysznego" Na tamte czasy (około 20 lat temu) była to książka pięknie wydana, nie tylko pod względem graficznym. Uczyła dzieci "poruszania się" po kuchni samodzielnie. Każda propozycja "daniowa" była szybka i łatwa, a jej przygotowanie pokazano w sposób obrazkowy, żeby dzieci faktycznie mogły samodzielnie coś upichcić.  

Z tej właśnie książki pochodzi zresztą nie tylko lekko zmodyfikowany przepis na pierniczki, które co roku pieczemy, ale również bajecznie prosty sposób na kwiaty w cukrze. A że właśnie miałyśmy w planie przygotować torciki walentynkowe, moja córka Dorota wpadła na pomysł wykonania ozdób z płatków różanych. I książka przydała się idealnie.  



Płatki różane w cukrze 
Składniki:
* piękna, dość rozwinięta róża,
* białko jajka kurzego,  
* miałki cukier (ale nie puder)

Różę rozebrać na czynniki pierwsze - czyli na poszczególne płatki.




Białko ubić na sztywna pianę. Pędzelkiem smarować dokładnie obie strony a następnie obsypywać cukrem 




i odłożyć do wyschnięcia.  






To samo można również zrobić z listkami. A potem już tylko układać. 



Nie każdy z kwiatów jest wprawdzie jadalny, ale za to jak pięknie wygląda. Spokojnie możemy zjeść m.in. różę, bez, bratki ogrodowe, rumianki, stokrotki czy lawendę. Pomyślę o tym jak znów zawita lato do ogrodu.

wtorek, 9 lutego 2016

Czekoladowy torcik naleśnikowy

I koniec karnawału - jakiegoś nad wyraz spokojnego. Na deser po niedzielnym obiedzie miało być ciasto, ale jakoś nie wyszło. Zwyciężyło wiosenne przesilenie połączone z leniem i jakimś przed grypowym przeziębieniem. I tak powstał czekoladowy torcik naleśnikowy. Wcześniej był już podobny  z klasycznych naleśników i z owocami. Teraz dodałam kakao.

W sumie wyszedł nie za słodki, mimo nutelli i frużeliny.


Czekoladowy torcik naleśnikowy
Składniki:

* 3 szklanki mąki,
* 1-2 jajka,
* 1,5 szklanki mleka,
* 1,5 szklanki gazowanej wody mineralnej,
* 3 łyżki kakao,
* 2 -3 łyżki stopionego masła.
* szczypta soli. 
* nutella,
* frużelina truskawkowa,
* biały, gładki serek biały,
* odrobina cukru i cynamonu.

Z maki, jajek, wody, mleka i kakao wyrobić gładkie ciasto. Dodać szczyptę soli i masło. Wymieszać i odstawić na 15 minut żeby lekko odpoczęło. Część ciasta przelać do małej plastikowej butelki po wodzie. W nakrętce zrobić  otwór.

Na rozgrzanej, lekko natłuszczonej patelni usmażyć kilka "koronkowych" naleśników. Ciasto wylewać w dowolny sposób tworząc ażurek. 





Z reszty ciasta usmażyć klasyczne naleśniki a następnie układać warstwowo, smarując kolejno każdy z nich w dowolnej kolejności. Mój pierwszy naleśnik posmarowałam nutellą.


Kolejny białym serkiem.



Trzeci - truskawkową frużeliną.


I kolejny znów serkiem, żeby ładnie kontrastował z ciemną naleśnikową kratką. Ser posypałam leciutko cukrem i cynamonem. 





środa, 13 stycznia 2016

Wiśnie w czekoladzie

Co może powstać po obejrzeniu po raz kolejny filmu "Czekolada", gdzie tytułowa czekolada leje się wszędzie wkoło? Człowiek musi nabrać ochoty na coś słodkiego, czekoladowego i innego niż wszystko. I tak szybko powstał pomysł na czekoladki, a właściwie wiśnie w czekoladzie. 

Składniki były po prostu pod ręką: czekolada, zwłaszcza gorzka, leży w szufladzie i czeka na jej wykorzystanie, a wiśnie jako produkt uboczny w produkcji nalewki stoją grzecznie w lodówce. Wprawdzie chodzą za mną od jakiegoś  czasu raczej pralinki, ale na pierwszy rzut poszły wisienki.


Wiśnie w czekoladzie
Składniki:
* wiśnie z nalewki lub mrożone,
* czekolada gorzka lub mleczna (albo mieszanka)


Moje czekoladki powstawały na silikonowej macie, ale można wykorzystać folię spożywczą lub zwykłą. Matę rozłożyć na twardej podstawie - u mnie zwykła deska do krojenia.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej - garnuszek z wodą ustawiony na maleńkim ogniu. Na wierzchu ustawić miseczkę i wsypać połamaną na drobno czekoladę. Mieszając rozpuścić na gładką masę. Łyżeczką wylewać po troszku czekolady na matę. Małe kółeczka średnicy  około 1,5 cm. Na każdym z nich ułożyć wiśnię.  



Teraz schłodzić w lodówce, dosłownie przez kilka minut. Ja wystawiłam  całość na stolik przed domem. 
Czekoladę ponownie rozgrzać, jeśli w tzw. międzyczasie zrobiła się zbyt gęsta i powoli, dokładnie oblewać nią wiśnie z wierzchu. Ponownie schłodzić i gotowe. 




Nasze zostały ubrane w malutkie papilotki i ułożone w pudełeczkach. Rozeszły się gdzieś po innych domach. Mam nadzieje, że nie mieszkały tam za długo. 




niedziela, 3 stycznia 2016

Pierniczenie 2015

Może troszkę spóźnione, ale w okresie przedświątecznym i noworocznym nie znalazłam czasu na komputer. Za to wszystkie imprezy z zabawą sylwestrową włącznie udały się znakomicie. Czas wracać do dnia codziennego mimo, że choinka nadal pięknie ozdabia mieszkanie.

Nie ma co się oszukiwać, że pałeczkę w całej piernikowej pracy przejęły całkiem moje córki Joasia i Dorota. Cały więc podziw przypada tutaj wyłącznie dla ich zdolności. Mój wkład właściwie ograniczył się do wyrobienia ciasta.


W tym roku wyszło nieco mniej gęste, więc żeby pierniki w czasie pieczenia nie traciły kształtu, były po ich wycięciu schładzane, a potem pieczone w nieco niższej temperaturze. Tym razem przypomnę przepis.

Pierniczki (przepis na cała górę) 
Składniki:
1 kg mąki,
* 35 dag masła,
* 3 jajka, 
* 3 łyżeczki sody,
* 12 łyżek miodu,
* 0,5 kg cukru - można nieco mniej
* przyprawy do pierników (cynamon, goździki, ziele angielskie, imbir, odrobina gałki muszkatołowej)

Masło, cukier i miód rozpuścić. Mąkę przyprawy i sodę wsypać do miski, wymieszać. Stopniowo dodawać masę syropową i jajka. Zagnieść kulę i wstawić do lodówki na przynajmniej 0,5 godziny. Można je śmiało przygotować dzień wcześniej. Ciasto rozwałkować na grubość 0,5 cm i wykroić pierniczki. Piec w piekarniku 180-200 stopni około 10 minut. Tym razem temperature zmiejszyłyśmy do 170-180. 
Są dość miękkie, jak wystygną twardnieją jak skała, ale później znów miękną. Ozdabiać „wszystkim”: lukrem, posypkami, groszkami, bakaliami – doskonała zabawa zwłaszcza dla dzieci. Uwaga - z podanych wyżej składników wychodzi naprawdę dużo pierniczków. Proporcje można spokojnie zmniejszyć, 





No a potem...... zaczęło się szaleństwo zdobienia. Z doświadczenia powiem tylko, że najpiękniejszy lukier wychodzi na bazie piany z białka jaja kurzego. Wystarczy ubić białko a następnie ubijając stopniowo dodawać cukier puder. Do oporu, ile wejdzie. Lukier musi być bardzo gęsty, inaczej nie chce szybko zasychać. Dodatkowo można dodać kilka kropli soku z cytryny, ale wtedy trzeba dodać jeszcze więcej cukru. Za to lukier jest piękny i bialutki jak śnieg, którego wciąż brak.   
Renifery w różnej postaci: 




I cała reszta wybrana z "miliona" egzemplarzy: