wtorek, 23 sierpnia 2016

Francusko-włoski ślimaczek

Francusko-włoski - bo z ciasta francuskiego i trochę włoskiego farszu. Tak naprawdę to zobaczyłam ten pomysł na jakimś zdjęciu. Spodobał mi się sposób wykorzystania ciasta. Farsz wprawdzie składał się chyba ze szpinaku i sera, ale postanowiłam wykorzystać inne składniki, które akurat leżały sobie w lodówce.

Eksperyment się powiódł, rodzina przeżyła, więc szybko podam przepis.  


Francusko-włoski ślimaczek
Składniki:
* płat ciasta francuskiego,
* dwa grube plastry boczku wędzonego,
* 2 kule serka mozzarella,
* kilka suszonych pomidorów w oliwie,
* świeża bazylia,
* sól, pieprz.

Plastry boczku pokroić w drobną kostkę i przesmażyć. Mozzarellę zetrzeć na tarce. Pomidory i listki bazylii posiekać. Wszystko razem wymieszać i doprawić do smaku.



Ciasto francuskie rozwinąć i przeciąć wzdłuż na trzy pasy.
Farsz rozłożyć na środku każdego z pasków a następnie zlepić brzegi. Można je zwilżyć lekko wodą - wtedy lepiej się posklejają.





Rulony układać spiralnie w okrągłym naczyniu do zapiekania zaczynając od środka.



Całość posmarować roztrzepanym jajkiem i włożyć do piekarnika nagrzanego do 200-220 stopni na około 20-25 minut.



No i zajadać - smacznego.






czwartek, 28 lipca 2016

Zielone jajka sadzone

Od razu się przyznam, że to nie mój pomysł. Podejrzałam go na którymś z portali informacyjnych , może na Onecie, ale już nie pamiętam. W każdym razie wypróbowałam. Nie wyszło wprawdzie tak idealnie jak na filmiku, ale trening czyni mistrza i będę eksperymentowała dalej. W oryginale użyty został cienki szczypiorek i tak też spapugowałam. Może następne zrobię inne, z mieszanymi ziołami.  


Zielone jajko sadzone
Składniki:
* jajko,
* trochę szczypiorku,
* sól, pieprz,
* odrobina masła.

Szczypiorek umyć, osuszyć i drobniutko posiekać.



Oddzielić białko od żółtka i leciutko ubić - delikatnie, nie na sztywną pianę. Dodać sól, pieprz i szczypior. Wszystko razem wymieszać.
Na malutkiej patelni rozgrzać odrobinę masła i wlać białko. Na środek przełożyć żółtko. 



Patelnię przykryć i smażyć wszystko na niewielkim ogniu przez około 5 minut. 




  

środa, 27 lipca 2016

Krem z ogórków małosolnych z chili

Właściwie nigdy nie wiem czy moje ogórki są kwaszone czy kiszone. Z pewnością nie są tak "mało" solne jak klasyczne, ale o tym już pisałam podając mój sposób na ich przygotowanie. Najważniejsze, że nadszedł sezon ogórkowy a w mojej kuchni zagościły dwa gliniane garnki. 
W jednym przygotowuję ogórki, a drugi cierpliwie czeka. Zanim zjemy jedną porcję już nastawiam następne i w ten sposób ogórki są u nas w ciągłym spożyciu. Czasem jednak przychodzi taki moment, zwłaszcza gdy jest bardzo ciepło, że nie nadążamy z ich jedzeniem i wtedy zaczynam je przetwarzać. Przeważnie powstaje sałatka, o której wspomnę później, ale ostatnio powstała diabelska ogórkowa. Diabelska - bo sypnęło mi się chili troszkę bez umiaru, ale warto było. A ponieważ nie przepadam za startymi ogórkami, które jakoś mi przeszkadzają, więc zrobiłam krem.


Zupa krem ogórkowy z chili
Składniki:
* około pół kg porządnie kwaśnych ogórków,
* 3-4  ziemniaki,
* bulion,  (użyłam wywaru po gotowanej z włoszczyzną piersi kurczaka),
* chili,
* śmietana.

Ogórki obrać i pokroić w drobniejsze kawałki. Dodać ugotowane warzywa z bulionu (opcjonalnie oczywiście) - u mnie 2 szt, marchwi, pietruszka i kawałek selera. Wszystko razem zmiksować. 



Ziemniaki obrać, umyć pokroić i ugotować w bulionie do miękkości. Po ugotowaniu również rozdrobnić. Dodać ogórki z warzywami i ponownie wszystko zmiksować na krem. Doprawić do smaku chili - ostrożnie z solą. Podawać zed śmietaną lub groszkiem ptysiowym.



czwartek, 30 czerwca 2016

Ogórkowe wazoniki

Za nami pierwsza połowa meczu z Portugalią, do przerwy 1 : 1. W drugim pokoju tzw. "strefa kibica", z której dochodzą od czasu do czasu jakieś krzyki. Ja udaję, że nie oglądam, ale to nie jest prawda. Telewizor w sypialni jest włączony i cały czas zerkam jednym okiem i trzymam kciuki za naszych.

Znów dawno tu nie zaglądałam, co nie oznacza, że nic w tym czasie nie przygotowywałam. A ponieważ za oknem temperatura nie spada, chociaż tak jakby teraz zbierało się na deszcz, zaproponuję coś na przekąskę - orzeźwiające i chrupiące  świeże warzywa.


Ogórkowe wazoniki
Składniki:
* ogórki węże,
* kolorowa papryka,
* natka,
* młoda marchewka
* .......i wszystko, co można pokroić w paseczki.


Ogórki obrać, pokroić w kawałki około 6 cm długości. Wydrążyć pestki. Pozostałe warzywa umyć, pokroić w paski. Do każdego wazonika wkładać paseczki warzyw i gałązkę natki. 




Podawać jako przekąskę lub dodatek do poważniejszego posiłku. Warzywa można oczywiście dowolnie wymieniać w zależności od tego, co znajdziemy w lodówce. 



czwartek, 12 maja 2016

Chipsy z ziemniaczanych obierek

Kartofle, ziemniaki, pyry, grule czy jakkolwiek inaczej nazywane bulwy, goszczą na naszych stołach pod wieloma postaciami. Najczęściej jako zwykłe, gotowane w wodzie lub bardziej kaloryczne frytki. U mnie często też pojawiają się na grillu, ale tę wersję przedstawię w innym poście. Dzisiaj będzie całkiem nietypowo.

Wrócę więc do gotowanych kartofli, a właściwie do całkiem wstępnego ich przygotowania, czyli obrania ze skórki. Obierki wykorzystane zostaną jako chipsy, które smakiem z pewnością zaskoczą wszystkich. 


Chipsy z ziemniaczanych obierek
Składniki:
* ziemniaki,
* 2-3 łyżki oleju, 
* sól (najlepiej gruboziarnista),
* pieprz,
* gałązka świeżego rozmarynu.

Ziemniaki bardzo porządnie wyszorować (najlepiej szczoteczką) i porządnie wypłukać, a następnie obrać i wykorzystać w dowolny sposób - główną rolę grają obierki.



Igiełki rozmarynu drobno posiekać, wsypać do miski i połączyć z olejem. Dodać obierki, wymieszać.


Piekarnik nagrzać do temperatury około 180 stopni. Dużą, płaską blachę wyłożyć papierem do pieczenia a na nią wsypać obierki. Rozgarnąć je równomiernie po całej powierzchni. Posypać solą i pieprzem.


Piec około 20 minut, do momentu aż się zrumienią i będą chrupiące. Można również włączyć termoobieg. 
I zajadać - są bez porównania zdrowsze niż kupne chipsy z paczki i bez porównania lepsze. 






piątek, 22 kwietnia 2016

Buraki - carpaccio i caprese

Dziś będzie buraczano, ku uciesze moich córek i "na złość" mężowi. Może nie do końca złośliwie, ale ponieważ niestety nie przepada za burakami, pewnie nie jest zachwycony tym co zrobiłam. Reszta rodziny, ze mną na czele wręcz przeciwnie. Bardzo lubimy buraki pod każdą postacią. 

A prawie za każdym razem, gdy robię coś buraczanego, przypomina mi się wizyta na pięknej działce moich kuzynów. Wtedy jeszcze bawili się w uprawę warzyw. Ziemia bardzo ciężka, gliniasta i żyzna dawała niezwykłe zbiory zwłaszcza marchwi i buraków. Marchew trzeba było wykopywać, bo przy każdej próbie jej wyciągnięcia za "ogon", przerywała się w połowie. A buraki.....no cóż, przed wyjazdem dostałam na wynos jedną sztukę. Burak ledwie mieścił się do dużego garnka, a pomimo swojego olbrzymiego rozmiaru, był piękny, nieprzerośnięty i wspaniały do samego środeczka.

Dzisiaj często idę po linii najmniejszego oporu i po drodze do domu wstępuję do Lidla po ugotowane buraki. Zdecydowanie mniej pracy. Można też wykorzystać buraki pieczone, które po owinięciu w folię aluminiową wstawia się do piekarnika na godzinę lub dłużej (w zależności od wielkości buraków).



Carpaccio z buraka
Składniki:
*1-2 duże ugotowane lub upieczone buraki,
* płatki migdałowe,
* oliwa i ocet balsamiczny w proporcji mniej więcej 4:1, 
* sól,
* świeżo mielony pieprz, 
* czosnek. 

Składniki marynaty: oliwę, ocet balsamiczny, sól, pieprz i przeciśnięty czosnek wymieszać - najlepiej przełożyć do słoiczka, zakręcić i kilka razy energicznie potrząsnąć. Wszystko pięknie się połączy w aksamitną emulsję.
Buraki pokroić ostrym nożem na bardzo cienkie plasterki. Układać je warstwowo w salaterce, każdą warstwę smarując marynatą. Odstawić w chłodne miejsce przynajmniej na godzinę a najlepiej na noc w lodówce.


Płatki migdałowe, podpiec na gorącej, suchej patelni, żeby się lekko zrumieniły. Plasterki buraków ułożyć w kółeczko na płaskim talerzu, polać odrobiną marynaty. Wierzch posypać płatkami migdałowymi.  




Caprese - po polsku
Składniki:
* 1-2 ugotowane lub upieczone buraki,
* mozzarella,
* bazylia,
* oliwa i ocet balsamiczny w proporcji mniej więcej 4:1,
* sól, 
* świeżo mielony pieprz, 
* czosnek.

Marynatę przygotować jak wyżej, czyli składniki wymieszać w słoiku. Buraki pokroić ostrym nożem na plasterki ale znacznie grubsze niż na carpaccio. I tak jak w poprzednim przepisie, po przesmarowaniu marynatą - odstawić do lodówki na jakiś czas. 


Mozzarellę również pokroić w plastry. Na półmisku układać na przemian plastry buraków i mozzarelli. Całość polać resztą marynaty, posypać solą, pieprzem i bazylią.